czwartek, 25 stycznia 2018

Dj jest, fotograf też.
Sukienka wybrana-sama nie wiem czy ta wymarzona. Miałam już dość przymierzania i wizji kolejnych dni szukania. To była jedyna sukienka w której podobałam się świadkowej i Mamie jednocześnie. Zdecydowanie jestem niecierpliwa.
Do tej pory brak dekoratorki.
Rozpiska przygotowań:
Październik: sala, kucharka/catering, dj
Listopad: fotograf, sukienka
Grudzień: ksiądz, kupno zaproszeń, zaklepanie make up i fryzjer
Styczeń: obrączki, zapraszanie gości
Luty: dalszy ciąg zapraszania, alkohol (najlepsze miesiące na kupno alkoholu to listopad i luty), być może garnitury, dopięcie menu
Marzec: ewentualnie garnitury, jedzenie, zamówienie bukietu, auto do ślubu, księga gości, wybranie zdjęć i ulubionych piosenek, próbna fryzura i make up
Kwiecień: dopinanie na ostatni guzik, ślub.
Zdecydowałam się na depilację światłem (pachy) i po jednym zabiegu (a wykupiłam już cykl) jestem mega zadowolona.
A co do pytania z kim ten ślub...
Pewne relacje trzeba niestety zamykać na samym początku, nawet jeśli jest miło i pięknie. Nie buduje się swojego szczęścia na cudzym nieszczęściu. Nadal widujemy się czasem u mnie w pracy. Teraz te spotkania nie wywołują tyle emocji. Nauczyłam się go traktować jak znajomego, ale były dni, że wyłam w poduszkę. Zrezygnowałam z codzinnej troski, rozmów do późna w nocy i tego, że mogłam na niego zawsze liczyć. Ma żonę. Wtedy w ciąży. I wiedziałam, że nawet jeśli jej zachowanie było beznadziejne to dziecko jest niczemu winne i nie mam prawa. Pewnie gdyby nie to to wszystko potoczyłoby się zupełnie inaczej. A tak jest jak jest. I po czasie cieszę się, że to się tak skończyło. Nie byłabym szczęśliwa. Dziś to wiem.
Jak już się ogarnęłam sama ze sobą, jak już przestałam wracać do wiadomości to zaczął się Tomek bardzo starać i dałam mu szansę. Kolejną. Nie mogę powiedzieć, bo Tomek robi mnóstwo rzeczy w domu. Gotuje, zmywa, pierze, zazwyczaj zaprowadza i odbiera Mateusza, chodzi z nim do lekarzy. Zazwyczaj pracuje na noce. Poza weekendami. Ja do pracy wychodzę po 7, wracam przed 17.
Co do Matiego...
Stał się baardzo opiekuńczy. Babciny kot śpi na podusi przykryty Mateuszową bluzą. Co 10minut Mat sprawdza czy kot czegoś nie chce. W nocy jedna z przytulanek śpi między nami na swojej własnej poduszce. Koniecznie nakryta, tak żeby wystawała głowa.
Matyś miał zawsze tak, że każdy ząbek osobno. Jakieś 3tygodnie temu dolne jedynki się "zrosły". I któregoś dnia mówi, że bolą go ząbki na dole (pokazywał dwójkę). Zajrzałam mu do buzi, a tam wyrżnięte jedynki. Pani dentystka uspokoiła mnie, że czasem jedynki są przed stałymi szóstkami oraz żeby nie martwić się wiekiem (a więc niecałe 5lat) tylko ruszać mleczaki.
Rozmowy łazienkowe:
5 grudnia:
Mat, po wyjściu z kąpieli: mamuś,  Ty to przypominasz Pumbę
Ja: taa, a Ty Timona
Mat: naprawdę
Ja: z czym niby?
Mat: no tu (i pokazuje na moje biodra) -jesteś tak samo grubaśna jak Pumba 😂
6 grudnia:
Wycieram go ubrana w piżamę
Mat: Mamuś widzę Twoje cycuszki... Obok pępka 😀
Ja: coooooo? Tutaj mam pępek. TUTAJ. A tu są piersi.
Mat: No dobra, to masz piersi prawie obok pępka.
To wszystko pisane w grudniu... A dziś- Matyś wyjął sobie mleczne jedynki. W grudniu po raz pierwszy powiedział R -w słowie RenifeR. Teraz czasem się zdarzy że L zamienia na R.
A ja wróciłam do poprzednich tabletek anty (przez miesiąc brałam niby nowsze i była masakra-100% antykoncepcji ;)). O ile łóżkowo jest tak jak było to bardzo zatrzymuje mi się woda w organizmie. W ciągu miesiąca przybyło mi 2kg. A od sierpnia udało mi się wrócić do dawnej wagi - dzięki diecie (nie będę tutaj reklamować). Pysznie, zdrowo, porcje baaardzo duże. Woda i stałe godziny jedzenia. Przekonałam się o tym jak bardzo jest to ważne kiedy trafiłam z Matysiem do szpitala i po tygodniu był -1kg.