Na koniec czerwca odstawiłam tabletki anty. Staraliśmy się naturalnie choć czułam że hormony są zupełnie rozregulowane. Przez 1,5 miesiąca nieustająca tkliwość piersi, plamienia i cykle 23-25dniowe.
13.09 @.
22.09 wizyta
25.09 wizyta, 2pęcherzyki nie wiem po ile mm i zastrzyk 300zł
Z racji zmęczenia remontem próbowaliśmy tylko raz. 27.09 zaczęłam czytać na temat zastrzyku. Od dnia po zastrzyku czuję ciągnięcie, już teraz mniejsze, ale np. po malowaniu większe. Przeczytałam, że zastrzyk może zakłamywać wynik testów z moczu i z krwi nawet do 14dni po zastrzyku. Od 1.10 biorę duphaston. Kazał brać od 18 do 25dnia cyklu. W poniedziałek będzie wszystko jasne. Poza ciąnięciem, które może być spowodowane zastrzykiem kompletnie nie czuję się na kobietę w ciąży. Przynajmniej jak przypominam sobie jak to było podczas ciąży z Matysiem...
środa, 3 października 2018
wtorek, 18 września 2018
Remont
Od 20 sierpnia nieprzerwanie remontujemy. Za 2dni kończy się umowa w obecnym mieszkaniu na prąd. Wydawało się że bez problemuprzeprowadzićdo tego czasu wyremontować i przeprowadzić. Z każdym dniem jesteśmy coraz bardziej zmęczeni. Wydawało mi się, że po wczorajszej rozmowie będzie lepiej, ale chyba nic nie wniosła. Najpierw nie chciałam mówić, bo wydawało mi się, że do czasu kiefy nie skończymy tego remontu nic się nie zmieni. Ale ciągnął za język i powiedziałam o tym, że chcę też się poczuć kobietą. Bo nie mogę być delikatna i bezbronna. Muszę być silna. Nie może mnke nic boleć, nie mogę być zmęczona, bo on i tak będzie bardziej obolały, bardziej zmęczony. Więcej będzie miał na głowie (jakbym ja nie miała). No i przyznał rację, że faktycznie tak się zachowuje, ale w sumie nic poza. No, zapytał dziś jak moja ręka.
Jestem naprawdę mega zmęczona. I zestresowana faktem, że to się tak ciągnie, że końca nie widać.
A jeszcze jakby było mało to w obecnym mieszkaniu mamy mysz. Albo mieliśmy, bo niby jej nie słychać. Ale mam już po dziurki w nosie yego wszystkiego.
Jestem naprawdę mega zmęczona. I zestresowana faktem, że to się tak ciągnie, że końca nie widać.
A jeszcze jakby było mało to w obecnym mieszkaniu mamy mysz. Albo mieliśmy, bo niby jej nie słychać. Ale mam już po dziurki w nosie yego wszystkiego.
sobota, 25 sierpnia 2018
4 miesiące po ślubie -o tym co u nas
Chcę wrócić do zapisków, ale ciągle jestem w niedoczasie. Ponad 4 miesiące po ślubie. Jeśli ktoś pyta czy już się między nami zmieniło (mając na myśli-na gorsze) -nie, choć początki były trudne. Nie mieszkaliśmy ze sobą 3lata, a pomieszkiwanie to nie to samo. Mieszkamy razem. Musieliśmy nauczyć się siebie na nowo. Ja musiałam przełamać w sobie myślenie, że to Tomka. Zaraz po ślubie wciąż czułam się jak gość, nie jak u siebie. Było ciężko, bo Matyś płakał za domem.
Na koniec czerwca odstawiłam tabletki. Ale w tym przypadku chcieć jakoś nie zgrywa się z móc. I mam lęki, że Mat będzie jedynakiem, że "wina" po mojej stronie, bo już przed Mateuszem lekarz orzekł, że mogę nigdy nie mieć dzieci, że nawet jeśli zajdę w ciążę to będzie ogromny problem, żeby utrzymać ją do końca. Chcemy, staramy się i nie wychodzi.
Tomek zmienia pracę.
Zmieniamy mieszkanie. Z 20m2 na 37m2. Mat będzie miał swój pokoik. Najpierw wymyślił całe czerwone ściany, potem, że jednak czarna tapeta z planetami. Nie chcę mu zrobić "nory". Wszystkie moje propozycje kwituje tym, że nie jest już małym dzieckiem.
28 sierpnia jedzie z moją Mamą nad morze. Najpierw na moje stwierdzenie, że będę trochę tęsknić odpowiedział, żebym się nie martwiła, bo będzie dzwonił. A ostatnio zapytał czy gdyby bardzo tęsknił to po niego przyjadę.
Podczas naszego urlopu byliśmy w Łebie, we Wrocławiu, a ostatnio byliśmy w parku linowym w Tomaszowie.
Aktualnie padam na buzię, bo praca, potem remont. Mat po przedszkolu jest u teściowej i zwyczajnie za nim tęsknię. Jesteśmy razem tylko w nocy.
Do Was zaglądam-do tych, do których mam dostęp.
Subskrybuj:
Posty (Atom)