Nie, nie. Jeszcze nie urodziłam. Do terminu porodu jeszcze 10dni.
Wczoraj poczułam ją już baaardzo nisko. Byłam pewna, że wszystko rozegra się w nocy. Ale uspokoiła się i jestem jeszcze w dwupaku.
Ukrop jak nie wiem. Naprawdę uwielbiam słońce, upały, ale niekoniecznie teraz.
Chyba zdecydowaliśmy się na imię. Iga. Igunia. Igusia. Iguś - "jak pies sąsiadki" - teściowa niezbyt zadowolona, ale znaczenie imienia na plus.
Na wadze już prawie 18kg na plusie.
Jeżdżę już z torbą i dokumentami.
A jutro kolejna wizyta.
W sobotę rozwarcie na 2cm, ale skurczy brak...
poniedziałek, 10 czerwca 2019
niedziela, 26 maja 2019
24dni do terminu
Sobota. Wizyta.
Na usg okazało się, że Młoda już się odkręciła i już jest ok.
Waży 3100g.
Ma włoski na główce.
Serduszko ok.
Miałam dwa regularne skurcze.
Następna wizyta 4czerwca.
A w nocy z wczoraj na dziś..
O 3:35 obudził mnie twardy brzuch, ból żeber, żołądka i pleców w odcinku lędźwiowym. Przez godzinę chodziłam po pokoju, kładłam się, cuda na kiju, ale nic nie pomagało. O 4:40 zrobiłam sobie ciepłą kąpiel i polewałam się taką ciepłą wodą z prysznica. Trochę ulżyło. Po 5 zagotowałam mleko na kakao, wypiłam i dopiero położyłam się spać.
Stres był, już myślałam, że to dziś.
Jeszcze 24dni do terminu.
Na usg okazało się, że Młoda już się odkręciła i już jest ok.
Waży 3100g.
Ma włoski na główce.
Serduszko ok.
Miałam dwa regularne skurcze.
Następna wizyta 4czerwca.
A w nocy z wczoraj na dziś..
O 3:35 obudził mnie twardy brzuch, ból żeber, żołądka i pleców w odcinku lędźwiowym. Przez godzinę chodziłam po pokoju, kładłam się, cuda na kiju, ale nic nie pomagało. O 4:40 zrobiłam sobie ciepłą kąpiel i polewałam się taką ciepłą wodą z prysznica. Trochę ulżyło. Po 5 zagotowałam mleko na kakao, wypiłam i dopiero położyłam się spać.
Stres był, już myślałam, że to dziś.
Jeszcze 24dni do terminu.
środa, 22 maja 2019
Puls szaleje - tachykardia ???
Wczoraj byłam na wizycie ze spakowaną torbą do szpitala. Byłam 1,5h przed przyjściem lekarza. Nie mogłam wysiedzieć w domu.
Najpierw ktg. Wydawało mi się, że nie jest źle. Puls dziecka nie spadał poniżej 120, skurczów brak. Na badaniu -brak rozwarcia, ale prośba lekarza o powtórkę ktg. Minimalnie bardziej stabilny puls, choć momentami szalał ze 120 na 180. Skoki pulsu ponoć mogą być spowodowane nawet zmianami pogody.
Dwa skurcze.
Odstawiłam luteinę. Mam wspomóc się seksem.
Na pytanie o cesarkę (już się nawet na to nastawiłam ze względu na tę pępowinę wokół szyjki), lekarz odpowiedział, że skoro pierwsze dziecko urodziłam naturalnie to i tym razem najpewniej tak będzie, a dziecko, które miało najbardziej owiniętą szyję to ośmiokrotne okręcenie (jak to możliwe???).
W sobotę kolejna wizyta. Tym razem usg i ktg.
Edit:
Panikuję. Poczytałam i zastanawiam się czy to może być tachykardia... Chcę już sobotę.
Najpierw ktg. Wydawało mi się, że nie jest źle. Puls dziecka nie spadał poniżej 120, skurczów brak. Na badaniu -brak rozwarcia, ale prośba lekarza o powtórkę ktg. Minimalnie bardziej stabilny puls, choć momentami szalał ze 120 na 180. Skoki pulsu ponoć mogą być spowodowane nawet zmianami pogody.
Dwa skurcze.
Odstawiłam luteinę. Mam wspomóc się seksem.
Na pytanie o cesarkę (już się nawet na to nastawiłam ze względu na tę pępowinę wokół szyjki), lekarz odpowiedział, że skoro pierwsze dziecko urodziłam naturalnie to i tym razem najpewniej tak będzie, a dziecko, które miało najbardziej owiniętą szyję to ośmiokrotne okręcenie (jak to możliwe???).
W sobotę kolejna wizyta. Tym razem usg i ktg.
Edit:
Panikuję. Poczytałam i zastanawiam się czy to może być tachykardia... Chcę już sobotę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)